|
*** - Karolina Dopierała Widzę.... Ty się śmiejesz... Myślisz że ja też... Ze tak jest dobrze.. Ze ja się cieszę,... A jednak : Czy wiesz co robię wieczorami ?! Czy wiesz co robię gdy nikt nie patrzy ?! Czy wiesz co robię wracając do domu ?! Czy wiesz co robię patrząc na twoje zdjęcie ?! Czy wiesz co robię jak jestem sama ?! Nie wiesz... Nigdy sam tego nie zauważysz... Nie widzisz.. Może nie chcesz.. A ja Cię uświadomię PŁACZE ! A wiesz przez co ? Nie przez oceny...! Nie przez ból brzuch...! Nie przez nauczycieli...! Nie przez rodziców...! Tylko przez ciebie....! Bo tęsknię... Bo chcę się przytulić... Nie chce udawać że nic nie ma..! Chcę być z Tobą...! Blisko...
*** - Karolina Dopierała
Kiedyś był taki dzień kiedy wita jesień zobaczyła, wypatrzyła i jak on odeszła gdzieś do gwiazd , do nieba i pożegnać się trzeba bo nadchodzi nowy dzień co odeszła już jesień nadchodzą mroczne dni a w moim sercu wciąż brzmi to uczucie niepewne tamte miłości konkretne złamał serce wbił nóż w plecy ból nie ustający wciąż we mnie tkwi.
"Wyznanie" - Karolina Dopierała
Jest w Twojej szkole taka dziewczyna co płacze przez Ciebie gdy dzień zaczyna kocha Cię choć nie zna wcale potajemnie wylewa swe żale boi się powiedzieć co czuje i plan co ma zrobić snuje coś musi tam być takiego,czego się lęka boi sie że wymięka że zostanie odrzucona i podwójnie skrzywdzona.
Przez Ciebie - Karolina Dopierała
Moje serce zakłopotane tak jak mały ptak bo w sercu moim znalazła się iskierka słodka jak smak cukierka Jest to dla mnie chwila zapomnienia od bólu i cierpienia ból przykryty przez kawałek szczęścia czeka na chwilę Twego nadejścia. Dlaczego ? - Patrycja Hennig
Dlaczego... Dlaczego to tak boli? Dlaczego? On już o Tobie zapomniał, Ty nie potrafisz zapomnieć... On myśli o innej, Ty nie potrafisz myśleć o nikim innym... On ma już inną... Ty nie potrafisz pokochać nikogo innego... On jest szczęśliwy... Ty nie potrafisz być szczęśliwa bez niego...
Pośród ruin - Patrycja Hennig Nic nie będzie dobrze Nigdy nie było choć odrobinę To wszystko zbyt brudne Ciało brzydkie już ginie...
Tak jak chciałeś półmartwy Bez słów na ustach i sił Nigdy nieotwarta prawda Wypływa z odkrytych żył...
To wszystko tak puste Przesłodzone goryczą Obawę zmieniasz w strach Kończy się znów paniką...
Zobaczyłam już oblicze Tam gdzie kończą się dni Za kurtynami ukryty Drwiłeś jak jeszcze nikt...
Pośród ruin, Wśród skrzydeł półmartwych Otwieram żyły i piję Krew ze stłuczonych szklanic.
Moje smutne "ja" - Patrycja Hennig Wciąż nie wiem czy to zmrok, Czy to świat tak zgasł Wciąż biegnę tam Gdzie noc nie zna dnia, Gdzie czarna ma dusza w przestworzach wiruje, jedno pchnięcie ,nic nie czuję... ...W ciemności spadam, nic nie widzę, Krew na noża stali, Lecz wciąż kocham , nienawidzę. Szukam Cię w oddali ***- Sandra Kubicka Mówisz, nie kochaj! Ja kochać nie przestanę! Mówisz, zapomnij! Ja nigdy nie zapomnę! Uczucia, które nas łączyło Nie da się zapomnieć! Tych namiętnych pocałunków, Czułych słów, przepłakanych nocy! Ciebie mojej prawdziwej miłości Nie da się nie kochać! Jedyne co mi po Tobie zostało, To wspomnienia,... i me serce złamane!
Koniec - Patrycja Hennig
Kieszenie pełne gwoździ, Wraz z igłami i kastetem, Nóż za paskiem od spodni, Garści pełne żyletek. Topór na ramieniu, A w ustach naboje. Patrz,przynoszę Tobie Twój własny koniec...
Nawrócenie - Patrycja Hennig Cierpienie i ból - każdy to chyba czuł, Rany, które się rozrywają rozpaczliwie z doliny śmierci wołają. Anioły - to one wzlatują w górę niczym gołębie, Lecz po pewnym czasie wracają. Upadłe anioły - widzę je wszędzie! Wpadają w duszę jak omen i strach, a ja po środku, nadziei i brak. Dusza rozerwana... Serce pęka w szwach... Uwolnić się nie da, zostanie już tak! Teraz brak ambicji, brak szczęścia. Nie ma też celów do osiągnięcia. Życie bez sensu mi się wydaje, Wiem, że z dnia na dzień gorzej się staje. To już powoli obsesja... choroba... Wszyscy uciekają, boją się mnie, Każdy wie, że jest już źle Zostałam więc sama w oceanie łez, tylko Ty nie zostawiłeś mnie. Jednak Cię odrzuciła, znów sama zostałam, A rana na sercu jeszcze większa się stała. Rodzina i przyjaciele - ja już nie wiem co to znaczy. Cierpienie i ból - każdy to chyba czuł, Rany, które się rozrywają rozpaczliwie z doliny śmierci wołają. Anioły - to one wzlatują w górę niczym gołębie, Lecz po pewnym czasie wracają. Upadłe anioły - widzę je wszędzie! Wpadają w duszę jak omen i strach, a ja po środku, nadziei i brak. Dusza rozerwana... Serce pęka w szwach... Uwolnić się nie da, zostanie już tak! Teraz brak ambicji, brak szczęścia. Nie ma też celów do osiągnięcia. Życie bez sensu mi się wydaje, Wiem, że z dnia na dzień gorzej się staje. To już powoli obsesja... choroba... Wszyscy uciekają, boją się mnie, Każdy wie, że jest już źle Zostałam więc sama w oceanie łez, tylko Ty nie zostawiłeś mnie. Jednak Cię odrzuciła, znów sama zostałam, A rana na sercu jeszcze większa się stała. Rodzina i przyjaciele - ja już nie wiem co to znaczy. Cierpienie i ból - każdy to chyba czuł, Rany, które się rozrywają rozpaczliwie z doliny śmierci wołają. Anioły - to one wzlatują w górę niczym gołębie, Lecz po pewnym czasie wracają. Upadłe anioły - widzę je wszędzie! Wpadają w duszę jak omen i strach, a ja po środku, nadziei i brak. Dusza rozerwana... Serce pęka w szwach... Uwolnić się nie da, zostanie już tak! Teraz brak ambicji, brak szczęścia. Nie ma też celów do osiągnięcia. Życie bez sensu mi się wydaje, Wiem, że z dnia na dzień gorzej się staje. To już powoli obsesja... choroba... Wszyscy uciekają, boją się mnie, Każdy wie, że jest już źle Zostałam więc sama w oceanie łez, tylko Ty nie zostawiłeś mnie. Jednak Cię odrzuciła, znów sama zostałam, A rana na sercu jeszcze większa się stała. Rodzina i przyjaciele - ja już nie wiem co to znaczy. Wtedy upadłam, kobieta też... Puściła różaniec, z ust poszła jej krew. W świątyni panował mrok, tylko oczy anioła świeciły złowrogo. W mym sercu panował wieczny strach. Spod skrzydeł anioła wydostać się nie ma jak. Jeden przypominał wampira... Na jego boku gościła lina. To on dał mi sznur oraz stal, a w dalszej kolejności powiedział tak: "Weź tą linę, ja cię udusze. Przyjdzie anioł śmierci weźmie twoją duszę." Nie miałam powietrza lina gniotła mnie. Wiedziałam, że koniec już ze mną jest. Wtedy odepchnęłam anioła wszystkimi siłami. On upadł, na reszcie widniał strach. Nie wiedziałam, jak zachować się dalej mam. Więc przez płacz powiedziałam do nich tak: "Iskrzący aniele, ja kiedyś wierzyłam... Upadły aniele, ja kiedyś byłam... Aniele śmierci ja... Kiedyś żyłam!" Wtedy zaczęłam modlić się, Bariera nagle przebiła się. Wróciłam do domu... W sercu nie gościł już strach... Wszystko było piękniejsze, Nawet za oknem mgła. Aniołów nie było, szepty znikły też. Dobro jednak istnieje, chociaż zła więcej jest. Teraz płaczę ze szczęścia, Wiem, że wiara czyni cuda, a bez wiary się nie uda! Przez strugi deszczu dzisiaj krzyczę: "Kocham życie, a nie śmierć! Ona takie piękne jest! Żadnych szeptów już nie słyszę! Kocham Boga... Kocham ciszę..." Umarł - Patrycja Hennig
Patrzyłam w jego jasne oczy, Ten uśmiech na twarzy był uroczy Od dziecka mi na nim zależało A to czego nie chciałam, właśnie się stało Życie jest krótkie choć czasem się zdaje Że z dnia na dzień dłuższe się staje W głowie myśli i cierpień stos ,czasem masz już dość, Życie jeszcze bardziej przygnębia, daje w kość Nie wiem czy śmierć to przyjaciel czy wróg? To właśnie ona w jego jego serce wbiła końca róg Podobno tak chciał Bóg Teraz już go nie zobaczę, Do tej pory jeszcze płaczę. Duch śmierci jest złodziejem Nawet nie wiesz co się przez niego dzieje! Porywa ludzi, odbiera nadzieje W ten sposób wyniszczy całe ludzkie plemięJego już tu nie ma, bo mu się oddał Całkiem nieświadomie gdyż tego nie chciał Duchem jednak przy mnie zostanie Brak mi już jego spojrzenia… Silnej woli, walki do celu dążenia… Dalej mogę z nim rozmawiać Setki pytań zadawać Jednak odpowiedzi od niego nie usłyszę Tylko głucha ciszę. Za kilka dni, miesięcy lub lat się spotkamy, Gdzieś tam wysoko u nieba bramy Jeśli taka w ogóle istnieje Pozostaje mi mieć tylko taką nadzieje Nadzieja - Karolina Dopierała Nic mi nie pozostało, bo nadzieja to za mało żeby szczęśliwym być żeby dalej żyć nadzieję szybko zwiało i nic po niej nie zostało kilka prostych słów i to samo znów serce złamane i te uczucia dobrze znane. *** – Magdalena Karnowska
Moje życie przez długi czas nie było nic warte Wszystko było nudne, szare, bezbarwne Jakby nie było żadnego dobrego ratunku Czułam , że moje życie może zawisnąć jak na sznurku Wystarczy jeden ruch –ciach! – i po wszystkim Nawet nie czułam, bym była dla kogoś kimś bliskim Nadal nie czuję, choć już nie tak mocno Lecz przed moimi oczami już nie jest tak mroczno Myślę, że ktoś mógłby mi znaleźć rozwiązanie Dzięki któremu włożyłabym nowe ubranie Pełne barw, różnych, wesołych Bez moich czarnych myśli całkiem gołych Bo nie mogę nigdzie zagrzać miejsca I wśród wód rozszalałych bezpiecznego przejścia Ale mogę popłynąć łodzią równie rozszalałą A Ty zostaniesz moim azylem, przystanią W której wreszcie znajdę swoje miejsce I u Twojego boku wymarzone szczęście
*** – Magdalena Karnowska
Żyjesz w błogiej nie świadomości Odizolowany od nowych wiadomości Czasem uważam że to dobry znak Że Tobie tych newsów brak Nie chcę byś wiedział o moich marzeniach O tych niespełnionych i skrytych pragnieniach Mego serca, mej duszy Te nie odgonione pokusy Dręczą mnie w postaci koszmarnych snów Odgonić ich nie mogę, bo za dużo ciekawych głów Nie chce by wszyscy wiedzieli Nie chcę się tym podzielić Ale marzę, byś Ty w końcu pomyślał Usiadł sobie gdzieś tam Byś mnie wreszcie zauważył, bo ja czekam na Ciebie Szukam pomyślnych znaków na niebie Szczególnie teraz, gdy jestem w potrzebie Miłości, szczęście, gorącego uczucia By nie czuć już tego przykrego w sercu ukłucia Które dręczy mnie co dzień, co noc Ja czuję w nas tą niezwyciężoną moc Które przeżyje każdy cios Każdy ból, każde zranienie I spełni to moje cudowne życzenie Bądźmy już razem, wreszcie ze sobą A ta słodka miłość na zawsze nam ozdobą
Kolejna aktualizacja juz niedługo...
|